W 98% jest przyczyną przewlekłego niedokrwienia kończyny i może doprowadzić do jej amputacji.

Miażdżyca tętnic kończyn dolnych

Miażdżyca tętnic kończyn dolnych jest najpowszechniejszą chorobą układu naczyniowego i stanowi w największym odsetku (98%) przyczynę przewlekłego niedokrwienia kończyn. 

Pierwsze zmiany o typie miażdżycowym w układzie tętniczym pojawiać się mogą już w dzieciństwie, jednakże ich niewielkie nasilenie nie generuje żadnych objawów. Okres bezobjawowy trwać może różnie długo w zależności od dynamiki rozwoju miażdżycy, która bywa wypadkową łącznego oddziaływania wielu czynników ryzyka, predyspozycji genetycznych oraz stosowanej terapii. Przebieg miażdżycy tętnic kończyn dolnych przeważnie bywa powolny. Nasilenie objawów na przestrzeni czasu obserwacji u niektórych chorych ma tendencję do zmniejszania się, co wiąże się z efektywnym rozwojem krążenia obocznego.

Częstość występowania miażdżycy kończyn dolnych zależy przede wszystkim od wieku badanych i największa jest w grupie osób powyżej 55 roku życia. Szacuje się, że zmiany miażdżycowe aorty brzusznej i tętnic kończyn dolnych w tej grupie posiada 20% Europejczyków i mieszkańców Ameryki Północnej.

Pierwszym istotnym objawem przewlekłego niedokrwienia kończyn jest chromanie przestankowe polegające na wystąpieniu bolesnego skurczu w obrębie mięśni kończyn dolnych podczas marszu, który zmusza chorego do zatrzymania się. Dolegliwość ustępuje po kilkuminutowym wypoczynku, a wywoływana jest w sposób powtarzalny przez to samo natężenie bodźca.

Statystyki podają, że u 20-25% chorych z przewlekłym niedokrwieniem kończyn dolnych w ciągu 5 lat trwania choroby zdarzy się zawał mięśnia sercowego lub udar mózgu. Umieralność ogólna w tej grupie jest 2-3 krotnie większa niż w grupie osób bezobjawowych porównywalnych pod względem płci i wieku.

Choroba postępuje skokami z powtarzającymi się coraz częściej okresami zaostrzeń, prowadząc ostatecznie do rozwoju skrajnej postaci przewlekłego niedokrwienia, nazywanego „krytycznym niedokrwieniem kończyny” (KNK).

Podejrzenie KNK, nakłada na każdego lekarza obowiązek wdrożenia jak najszybszego, adekwatnego postępowania diagnostycznego, a w przypadku potwierdzenia rozpoznania skierowanie chorego w trybie pilnym do leczenia w warunkach szpitalnych na oddziale chirurgii naczyniowej.

W przypadku rozpoznania KNK u większości chorych konieczne będzie wykonanie w ciągu roku dużej amputacji, jeśli nie dojdzie do istotnej poprawy ukrwienia. Rokowanie w KNK jest bardzo złe: około 25% chorych umiera w ciągu roku od rozpoznania, a co czwarty traci kończynę, gdyż zaledwie u 30% chorych z KNK udaje się wykonać zabieg rewaskularyzacji ratujący kończynę. Odsetek amputacji kończyn jest znacząco wyższy u chorych z KNK cierpiących na cukrzycę. Amputacja naczyniowa jest ostatecznym zabiegiem w obrębie kończyny dolnej, często ratującym życie chorego. Rokuje ona bardzo źle, ponieważ w grupie chorych z amputacją udową 40% umiera w ciągu 2 lat obserwacji. Ze względów rokowniczych lepszych dzięki większej łatwości uruchamiania chorego należy dążyć do pozostawienia stawu kolanowego. Niestety zaledwie 70% amputacji goleni ulega pierwotnemu wygojeniu, natomiast aż 15% wymaga ponownej amputacji.

Należy podkreślić także niską świadomość problemu wśród pacjentów i lekarzy co skutkuje brakiem leczenia bądź leczeniem niewłaściwymi metodami. Tego typu sytuacje doprowadzają do ogromnych kosztów społecznych. Chorzy, po amputacjach kończyn dolnych w większości stają się trwale niezdolni do pracy, a nierzadko wymagają stałej opieki osób trzecich. Sytuacja ta pogarsza nie tylko rachunek ekonomiczny państwa, czy też konkretnej rodziny, ale także generuje szereg niewymiernych strat o charakterze ogólnoludzkim.